Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Kłopotliwe „studzienkowe wertepy” na ulicach. W Zamościu ich nie brakuje. Jest szansa, że coś się w tej sprawie zmieni

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
Dziury, wertepy, a wśród nich właz studzienki. Czasami kierowcy nie wiedzą już co jest czym
Dziury, wertepy, a wśród nich właz studzienki. Czasami kierowcy nie wiedzą już co jest czym Bogdan Nowak
Radny Wiesław Nowakowski przypomniał na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Zamościu (obrady odbyły się 26 lutego) o pewnej zamojskiej pladze. Chodzi o studzienki w drogach. - Jestem może przewrażliwiony na ich punkcie. Bo chciałbym jeździć po wyremontowanej ulicy i nie czuć, że je mam pod kołami - mówił.

Kłopot jest znany. W Zamościu samochody na wielu ulicach wpadają co jakiś czas w takie – jak to określono – studzienkowe zagłębienia i wertepy w ulicach. O tym także mówił radny Nowakowski.

Na środku jezdni

- Mogę to palcem pokazywać także na Słonecznym Stoku (chodzi o osiedle w Zamościu – przyp. red.). To jest coś karygodnego, że nie można normalnie przejechać – mówił radny Nowakowski. - Nie tylko tam. Na przeciwko Spomaszu na osiedlu Karolówka w Zamościu mamy dwie takie kłopotliwe studzienki. Proszę zwrócić uwagę jak one są usytuowane: na środku jezdni. I kto w ogóle od wykonawcy odebrał? Tak nie może być.

Radny przypomniał, że na remonty dróg wydawane są w Zamościu duże pieniądze. Jednak przez te „studzienkowe wertepy” komfort jazdy na odnowionych ulicach (oraz innych) nie jest zapewniony. A jest ich niestety wiele, za dużo. Dlaczego? Mówił o tym na sesji RM Stanisław Flis, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich i Zamówień Publicznych Urzędu Miasta w Zamościu.

Co się dzieje w przestrzeni pionowej?

- Kanalizacja deszczowa jest stara, istniejąca wcześniej. Te wszystkie studzienki, które tutaj pan radny opisuje – i ja zgadzam się z tym – one są w takim stanie w jakim są – przyznał dyrektor Flis. - Dlaczego? Projektanci określili, że nie należy wykonywać nowej kanalizacji deszczowej (na niektórych odnawianych drogach), bo to są milionowe koszty i inwestycja na dwa lata.

Jak tłumaczył dyrektor Flis w takiej sytuacji wykonawcy robót drogowych poruszają się jedynie „w przestrzeni pionowej minus 60 cm” od powierzchni. To ma swoje konsekwencje. - Grunt na głębokości trzech metrów, gdzie kanalizacja została wykonana 30, 50 czy 60 lat temu osadza się i zagęszcza. Po to są właśnie regulacje włazów studzienek (aby różnicę wyrównać) – wyjaśniał dyrektor Flis.

Uwagi zostały przyjęte

To, jak mówił dyrektor Flis stanowi „mankament robót drogowych”. Winę za to ponoszą jednak „naruszone struktury geologiczne” oraz zbyt wysokie koszty remontów ulic od podstaw: wraz z kanalizacją deszczową. To nie znaczy jednak, że nie da się już nic z tym kłopotem zrobić.

- Oczywiście wszystkie uwagi pana radnego przyjmuję – zapowiedział dyrektor Flis. I zapewnił, że to co możliwe, zostanie poprawione.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Policyjny dron obserwował zachowania kierowców

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na zamosc.naszemiasto.pl Nasze Miasto