Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

„Pański dwór”. Zapomniana, letnia rezydencja rodziny Zamoyskich w Zwierzyńcu

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
Dawna, letnia rezydencja rodziny Zamoyskich stała po lewej stronie (tam są obecnie m.in. boiska)
Dawna, letnia rezydencja rodziny Zamoyskich stała po lewej stronie (tam są obecnie m.in. boiska) Bogdan Nowak
Dziś wielu mieszkańców Zamojszczyzny nie wie nawet o istnieniu w Zwierzyńcu tak ciekawej, wręcz unikatowej rezydencji. Nigdy też chyba też nie powstał pomysł, aby ją odtworzyć. Jednak letnia rezydencja rodziny Zamoyskich w Zwierzyńcu była wyjątkowa, okazała, niezwykle ciekawa. Odwiedzał ją w XVII w. Bazyli Rudomicz, nieoceniony zamojski kronikarz. Załatwiał tam wiele spraw publicznych i prywatnych.

„Zaręczyłem się z najukochańszą Krystyną Hydmerówną (...). Oby Najwyższy kierował, prowadził i wspomagał to małżeństwo ku chwale Swojego Imienia i dla zbawienia naszych dusz!” – pisał w styczniu 1656 r. Bazyli Rudomicz, który był profesorem Akademii Zamojskiej, lekarzem i m.in. kronikarzem. „W Zwierzyńcu wyjawiłem intencję zmiany swego stanu przed j. ośw. (jaśnie oświeconym) Patronem (Janem „Sobiepanem” Zamoyskim) i jego dworem”.

W puszczy szczebrzeszyńskiej

Takich wizyt (nie tylko towarzyskich) było wiele. W maju 1657 r. Bazyli Rudomicz w swoim diariuszu np. zanotował: „Byliśmy koło Górecka w miejscu poświęconemu świętemu Antoniemu. Zaczyna ono być sławne z cudów. Pojechaliśmy tam w celu ofiarowania Bogu naszego synka (Kazimierza). Na propozycję j. ośw. Patrona („Sobiepana”) pozostaliśmy w Zwierzyńcu dla odpoczynku (...). J. ośw. podarował nam łaskawie dwa szczupaki”.

Co wówczas widział? O trochę zapomnianej, letniej rezydencji rodziny Zamoyskich w Zwierzyńcu pisała Halina Matławska w swojej znakomitej książce pt. „Zwierzyniec”. Miejsce na jej budowę upatrzył sobie jeszcze Jan Zamoyski, wielki kanclerz, wódz i założyciel Zamościa.

Była to tzw. puszcza szczebrzeszyńska pomiędzy Obroczą i Wywłoczką. Niedaleko rzeki Wieprz postawiono na jego polecenie (pod koniec XVI w), obszerną, zgodną z renesansowymi założeniami – willę (była podobno wzorowana na budynku należącym do królowej Anny Jagiellonki, który stał wówczas w Ujazdowie).

Daniele i bukowa góra

Jak zanotowała Halina Matławska budowla miała szerokość ok. 12 metrów a długość ok. 60. Front willi zdobił okazały portyk. Nad gankiem znajdowała się kaplica, nad którą umieszczono sygnaturkę. Na dole i na piętrze tej willi przyjmowano w obszernych pokojach gości. Była tam także część prywatna. Obok tego pańskiego, eleganckiego dworu postawiono oficyny, w których znajdowała się kuchnia, piekarnia oraz spiżarnia.

W sąsiedztwie tych budynków założono także okazały ogród w stylu włoskim. Jedną z jego części nazwano zwierzyńczykiem (pod taką nazwa funkcjonuje również dzisiaj). Spełniał on rolę prywatnego ogrodu zoologicznego. Żyły tam oswojone, sarny, daniele, jelonki i inne zwierzęta, które mogli podziwiać m.in. pańscy goście.

Ten idylliczny ogród „wchodził” w gęstą puszczę, która go zresztą – w miarę oddalania się od budynków – zastępowała (mieszkańcy dworu mogli dojść tym tzw. ogrodem aż na malowniczą, Bukową Górę).

Było to bezpieczne, bo duże połacie zwierzynieckiego lasu otoczono wysokim, drewnianym płotem (miał on ok. 30 km. długości). Zapewne był on strzeżony przez służbę Zamoyskich.

Staw z gondolami

Po wschodniej stronie drewnianej willi założono lipową aleję. Tędy można było dotrzeć do tej letniej rezydencji Zamoyskich od tzw. gościńca ordynackiego, prowadzącego m.in. z Zamościa przez Kosobudy. Rezydencja była miejscem, w którym Zamoyscy przebywali – jak wynika z zapisków Rudomicza – nie tylko latem.

Po śmierci Jana Zamoyskiego chętnie przyjeżdżał tam na polowania jego syn Tomasz Zamoyski (II ordynat) oraz Jan „Sobiepan” Zamoyski (III ordynat) wraz ze swoją żoną, słynną Marysieńką, późniejszą królową Polski.

Za czasów „Sobiepana” wybudowano obok zwierzynieckiej rezydencji obszerny staw (były na nim cztery wyspy), po którym pływano w gondolach. Powstał też malowniczy kanał wodny. Być może tam wyłowiono dwa szczupaki, które ordynat łaskawie podarował w maju 1667 r. Bazylemu Rudomiczowi.

Wiadomo, że w obszernym ogrodzie powstały także w tym czasie nowe, malownicze rabaty o geometrycznych wzorach.

Załagodzenie „ekscesu”

Nie zawsze w rezydencji panował jedynie sielski nastrój. „Sobiepan” w swojej zwierzynieckiej siedzibie podejmował decyzje ważne dla całej ordynacji, także te o charakterze kryminalnym.

„Wyjechałem z panem notariuszem (Samuelem Chalipskim) i panem Paprockim do j. oś. Patrona do Zwierzyńca, aby omówić sprawę zgwałcenia Reginy, żony czapnika Marcina (z Zamościa) przez Saint Germana, Francuza będącego na służbie u j. ośw. (Marii Kazimiery Zamoyskiej, żony „Sobiepana), a także w sprawie innych przestępstw dokonanych pod wpływem pijaństwa” – pisał Rudomicz 30 czerwca 1660 r. „Tym razem z dworzanami byliśmy częstowani trunkami”.

„Sobiepan” podjął wówczas w alkoholowej atmosferze decyzję o „załagodzeniu tego ekscesu”. W sierpniu 1660 r. Bazyli Rudomicz wybrał się do Jarosławia. Odwiedził po drodze Zwierzyniec. Nie wiadomo jednak, czy wstąpił również do willi Zamoyskich.

Tak o tym pisał: „Nocleg w Mokrem. Obiad w Zwierzyńcu. Nocleg w lesie w mili za Biłgorajem, bośmy zbłądzili drogi manowcami i nieźle jechali aże do Księżpola, wszystko lasem” – wyliczał w diariuszu kronikarz.

Kilka miesięcy później Rudomicz jechał w drugą stronę (z Tarnogrodu do Zamościa). „Nocleg w Biłgoraju, gdziem piwa dobrego dostać nie mógł dlatego, że go do Zamościa nastarczyć nie mogą, jak mówili mieszkańcy tego miasta” – notował 16 grudnia 1660 r. „Wczesnym rankiem popasek w Zwierzyńcu. Do Zamościa przybyłem po obiedzie”.

Królewska wizyta

Pół roku później pan Bazyli na pewno odwiedził jednak „Sobiepana” w jego zwierzynieckich włościach. W jakim celu? „Byliśmy w Zwierzyńcu u j. ośw. zapraszając go na uroczysty akt promocji doktorskiej (Sebastiana Friewicza, kantora ołyckiego w Akademii Zamojskiej) w dniu 9 obecnego miesiąca” – pisał Rudomicz 3 maja 1661 r. „Obiecał przyjechać na tę uroczystość”.

Wiadomo też, że w sierpniu 1662 r. zwierzyniecką rezydencję Zamoyskich odwiedził król Jan Kazimierz wraz ze swoją żoną Ludwiką Marią. Tak wzmiankował o tym wydarzeniu pan Bazyli:

„Król i królowa mieli przybyć do Zamościa, ale za radą jm. pana chorążego bracławskiego (chodzi o Hieronima Żaboklickiego) pojechali do Zwierzyńca, gdzie przebywa j. ośw. („Sobiepan”)” – pisał Rudomicz 21 sierpnia 1662 r.

Kto bardzo złe życie prowadzi, źle skończy

„Wyjechałem do j. ośw. („Sobiepana”) do Zwierzyńca, gdzie obecnie przebywa” – czytamy także w zapiskach Bazylego Rudomicza z 28 listopada 1662 r. „Podczas kolacji wspominał on o Wilczopolskim, uduszonym przez swą żonę przy pomocy sznura. Przed kilku laty z jego rozkazu i machinacji zginął w podobny sposób Lipnicki. Na to rzekł pan starosta radomski (Mikołaj Podlodowski): wydaje się, że każdy kto bardzo złe życie prowadzi, źle skończy, np. zabójcy są ścinani, zabijani itp., o czym świadczy przykład świeży”.

Pan Bazyli wybrał się tego dnia do zwierzynieckiej willi „Sobiepana” w osobistej sprawie. Udało mu się ją załatwić.

„Za poparciem jm. pana starosty radomskiego uzyskałem zgodę j. ośw. na kupno pola zwanego Piaseckie i to z datą 4 lipca”– pisał z radością zamojski kronikarz. „Tam (chodzi zapewne o Zwierzyniec) spędziłem dzień i noc w wygodnej stanca (stancji) razem z jm. panem Janickim, koniuszym j. Oświeconego, moim dobrym przyjacielem”.

Jan „Sobiepan” Zamoyski zmarł 7 kwietnia 1665 r w Zamościu. Jego duch nadal błąkał się jednak po Zwierzyńcu. Wyraźnie był w nastroju imprezowym. Skąd o tym wiadomo?

Nalewaj!

„Przyjechał ze Zwierzyńca Franciszek Lipski i powiedział, że tamtejszy ekonom pan Makowiecki podobno słyszał głos spacerującego zmarłego j. ośw. („Sobiepana”)” Zamoyskiego: nalewaj! – pisał ze zdumieniem 1 sierpnia 1665 r. Bazyli Rudomicz. „Niech miłosierny Bóg odpuściwszy wszystkie jego winy i ułomności ludzkie obdarzy go łaską i życiem wiecznym!”.

Po śmierci „Sobiepana” zwierzyniecka willa nie opustoszała. Nadal odwiedzały ją zresztą koronowane głowy. „Najjaśniejszy Król (Michał Korybut Wiśniowiecki) z królową Eleonorą i dworem wyjechali (z Zamościa) do Zwierzyńca, dokąd ich zaprosiła Najjaśniejsza Księżna (chodzi o Gryzeldę Konstancję Wiśniowiecką, która po śmierci „Sobiepana” przejęła zarząd nad ordynacją) – pisał pan Bazyli 27 października 1671 r.

Willa nadal zapewne wyglądała pięknie. Jednak powoli zaczęła podupadać. Gruntowny remont tego budynku rozpoczęto dopiero w 1771 r., za czasów ordynata Jana Jakuba Zamoyskiego. Trwał on wiele lat.

Klawicymbał, książki i atlasy

Pracy nie brakowało. Wymieniono m.in. piece, kominki i posadzki w tej drewniane willi. Odnowiono też ściany i naprawiono dach. Komnaty były też dzielone i przebudowywane (w sali balowej nadal można było potańczyć przeglądając się w lustrach). Wiadomo, że w budynku stały stoliki do gry w karty, warcaby i szachy, stare zegary oraz wiele innych, cennych sprzętów.

Na ścianach można było oglądać także liczne obrazy, a w pokoju sypialnym stał podobno klawicymbał (czyli instrument klawiszowo-strunowy: rodzaj klawesynu). W dwóch pokojach bibliotecznych w długich rzędach stały cenne książki i atlasy.

Zwierzyniecka willa przez ponad dwa wieki zachowywała swój charakter. Otoczenie budynku się jednak z czasem zmieniało. W sąsiedztwie rezydencji postawiono np. pod koniec XVIII w. oranżerię. Można tam było zapewne oglądać egzotyczne krzewy i kwiaty oraz inne ciepłolubne rośliny. Były tam również stajnie, w których hodowano liczne konie.

Willa została rozbudowana dopiero za czasów krótkich rządów ordynata Aleksandra Augusta Zamoyskiego (żył w latach 1770-1800). Obok willi powstały wówczas cztery murowane oficyny w stylu klasycystycznym (w drugiej połowie XIX w. jedna z nich została nadbudowana o jedno piętro: funkcjonowała tam siedziba biura Zarządu Ordynacji Zamojskiej, po drugiej wojnie światowej, cztery z pięciu oficyn zajęte zostały przez szkołę: dzisiaj to Zespół Szkół Drzewnych i Ochrony Środowiska).

Przeprowadzka do „domku na górce”

Te eleganckie budynki zaprojektował prawdopodobnie architekt Ferdynand Merksen. Zostały one ustawione symetrycznie, w podkowę. Można było do nich wjechać od strony stawu kościelnego. Wraz ze starą willą stanowiły one jedną, harmonijną całość.

To się zmieniło. Stary, drewniany dwór, przez kolejne dziesiątki lat zaczął się rozpadać. Nie chciano go już ratować. Prawdopodobnie ok. 1833 r. renesansowa willa postawiona przez Jana Zamoyskiego została rozebrana. Dziś wielu mieszkańców Zamojszczyzny oraz turystów nie wie nawet o istnieniu w Zwierzyńcu tak ciekawej, wręcz unikatowej rezydencji. Nigdy też chyba też nie powstał pomysł, aby ją odtworzyć. A byłoby to chyba nietuzinkowe przedsięwzięcie...

Po zburzeniu starej willi Zamoyscy wybudowali tzw. domek na górce, po drugiej stronie zwierzynieckiego stawu. Tam zatrzymywali się kolejni ordynaci (oraz ich goście), którzy często odwiedzali malowniczy Zwierzyniec – prawdziwą perłę swoich potężnych włości.

od 7 lat
Wideo

Krzysztof Kolumb był polskim księciem?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na zamosc.naszemiasto.pl Nasze Miasto