Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Bieszczadzki Jaworzec. Wieś, która stała się widmem

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
W tym miejscu istniała drewniana cerkiew parafialna pod wezwaniem św. Wielkiego Męczennika Dymitra. Zbudowano ją w 1846 roku. Przez cały wiek służyła okolicznym mieszkańcom. Została jednak spalona wraz całą, bieszczadzką wsią Jaworzec. Mieszkańców tego zakątka wysiedlono. Jednak starą świątynię jakiś czas temu „uczytelniono”. W jaki sposób? W miejscu gdzie istniał kiedyś ołtarz ustawiono ikonę św. męczennika Dymitra. Na metalowej ramie ustawiono także drzwi. Pojawił się również metalowy krzyż.

Wszystkie prace wykonano w ramach projektu „Bieszczady Odnalezione”. Dzięki takiemu „uczytelnieniu” stara, grekokatolicka świątynia łatwiej rysuje się... w wyobraźni ludzi, którzy tam przybywają (obecnie pozostały po niej jedynie fundamenty, fragment schodów oraz muru oporowego, który chronił wzgórze cerkiewne przed osuwaniem się w dół).

I nadal wyczuwa się tam mistyczną, modlitewną aurę.

Odpusty na Dymitra i Michała

Zniszczoną cerkiew w Jaworzcu (lub w Jaworcu) można także zobaczyć na starej fotografii prawdopodobnie z początku XX wieku. Została ona umieszczona na tablicy ustawionej w miejscu zwanym cerkwiskiem. Co o tej świątyni wiadomo? Kształtem przypominała podobno kościoły łacińskie. Miała długą nawę, kruchtę, prezbiterium i dzwonnicę. Często tętniła życiem, a modlitwy i śpiewy niosły się z niej daleko: po okolicznych lasach, górach i rzecznych meandrach, które w tej okolicy nazywano łokciami.

Działo się to także podczas sławnych, parafialnych odpustów. Odbywały się one na świętego Dymitra (8 listopada) i na św. Michała (21 listopada). W cerkwi modlili się wówczas nie tylko mieszkańcy Jaworzca, ale także sąsiednich wsi bojkowskich. Ostatnim proboszczem, który odprawiał takie nabożeństwa był ks. Wołodymyr Werbowyj. Pomagał mu diak, który podobno nazywał się Herszko.

„Cerkiew była podłużna, wąska, cała malowana. Podłoga była drewniana” – czytamy w relacji Heleny Berezańskiej z Zahorod (wspomnienie także zamieszczono na pamiątkowej tablicy). „Nie było tam ławek, poza dwoma przed ołtarzem dla śpiewaków. Nad wejściem był chór”.

Nie tylko cerkiew musimy sobie w tym dzisiaj odludnym zakątku Bieszczadów wyobrazić. Jaworzec to była stara wieś bojkowska. Jeszcze przed 1580 rokiem lokowała ją na prawie wołoskim rodzina Kmitów. Ona także zniknęła.

U Wasyla Kaczora

Miejscowość powstała na prawym brzegu rzeki Wetlinki (po przeciwnej stronie istniała wioska Łuh). Jak czytamy w publikacji wydanej przez Oficynę Wydawniczą Rewasz pt. „Bieszczady. Przewodnik dla prawdziwego turysty” (to praca zbiorowa, która doczekała się dwudziestu wydań) Jaworzec był kiedyś także siedliskiem zbójników karpackich – beskidników.

W 1921 roku ta bieszczadzka wioska liczyła 78 domów. Mieszkało w nich ponad 500 osób, w tym 497 grekokatolików i czterech Żydów. Wieś się jednak rozrastała. W 1938 r. żyło tutaj już 647 osób (w 91 zagrodach). Wszyscy byli grekokatolikami. Nie tylko. Podobno w Jaworzcu żyli kiedyś również znakomici, romscy muzykanci. Nie tylko gospodarstwa i domostwa były ważne. Istniała w Jaworzcu także cerkiew i cmentarz.

Wieś została wysiedlona w ramach Akcji „Wisła”, a potem doszczętnie zniszczona. Większość budynków strawił pożar. Co pozostało? W ramach projektu „Bieszczady Odnalezione” przywrócono pamięć o Jaworzcu. Teren został oznakowany (ustawiono tam wiele tablic ze zdjęciami, grafikami oraz napisami w języku polskim i ukraińskim), a pozostałości wsi – jak w przypadku cerkwi – „uczytelniono”. Możemy zobaczyć np. „krzyż pańszczyźniany” z piaskowca magurskiego, który upamiętnia zniesienie pańszczyzny w Galicji (stało się to w 1848 roku), pozostałości studni oraz m.in. głębokich, bojkowskich piwnic.

Nie tylko. W centralnym miejscu wsi odtworzono także jedną z drewnianych chat z pierwszej połowy XX wieku. Należała ona kiedyś do Wasyla Kaczora, który miał przydomek „Do Pawły”. W starym domu, który stał kiedyś w tym miejscu żyła także jego żona Ewa oraz synowie: Dymitr i Jurko. Całą rodzinę wysiedlono z Jaworzca w ramach Akcji „Wisła”. Jak czytamy w informacji umieszczonej na jednej z sąsiednich tablic „obecnie rodzina Kaczorów mieszka w miejscowości Stare Siedlisko w pow. braniewo w woj. warmińsko-mazurskim.

Tam gdzie istniał Łuh

Na okolicznych polach widać także dawne miedze oraz m.in. zdziczałe drzewka owocowe. I tylko tyle… Jak trafić do tej wsi, która stała się widmem? Najlepiej dotrzeć tam od strony wsi Kalnica – z Dużej Pętli Bieszczadzkiej. Potem należy pójść lub pojechać samochodem drogą asfaltową, wzdłuż rzeki. Trzeba następnie skręcić w kierunku schroniska turystycznego (droga na wprost jest w dalszej części zamknięta dla samochodów, ale można nią wędrować lub jeździć rowerami).

Dotrzemy wówczas do parkingu, miniemy schronisko, a następnie trafimy na miejsce, gdzie istniała kiedyś wieś Jaworzec. Nie jest to chyba trudne. Szlak jest dobrze oznakowany.

Możemy nim powędrować dalej m.in. w kierunku rezerwatu „Sine Wiry” lub kolejnej, zniszczonej wsi Łuh. Tam także wykonano wzruszające „uczytelnienia”, które mocno zaznaczają się w górskich, bieszczadzkich pustkowiach.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny egzotycznych wycieczek mocno w dół?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na zamosc.naszemiasto.pl Nasze Miasto