Znicze przed zamojskim drzewem. Wygląda to posępnie, zaduszkowo

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
Jedno z drzew w zamojskim Parku Miejskim. Tutaj czasami zapalane są znicze
Jedno z drzew w zamojskim Parku Miejskim. Tutaj czasami zapalane są znicze Bogdan Nowak
Dla jednych jest to przykład braku poszanowania dla zamojskich drzew, inni uważają, że jest to przejaw dbałości o bezpieczeństwo mieszkańców i przykład właściwej ochrony przyrody. Chodzi o duże drzewo, które można zobaczyć w zamojskim Parku Miejskim, obok jednego z mostów prowadzących na wyspę. Tak przycięto jego gałęzie, że wygląda jak wielki, trochę przerażający kikut. Nie tylko ono.

- Kiedyś to było potężne drzewo, ozdoba parku – mówi pani Bożena z Zamościa (nazwisko do wiadomości redakcji), jedna z naszych Czytelniczek. - Aby objąć jego pień potrzebne były ramiona przynajmniej trzech, dorosłych osób. Pewnego dnia przyszli jednak panowie z piłami i obcięli niemal wszystkie jego gałęzie. To było okropne, bardzo przykre.

Wielu miłośników przyrody takie drastyczne „prace pielęgnacyjne”, bo tak są oficjalnie nazywane, bardzo zdziwiły i zaniepokoiły. - Lubiłem cień tego drzewa. Teraz to miejsce omijam – mówi z żalem inny mieszkaniec miasta.

Stare drzewo jednak zaskoczyło wszystkich. Na wiosnę zaczęły z niego wyrastać - jakby nieśmiało - nowe gałązki, które zaczęły się powoli zielenić. Okazało się, że drzewo nadal żyje. Czy ma się dobrze? Tego raczej nie można powiedzieć.

O tym okaleczonym (lub jak kto woli poddanym pielęgnacji) zamojskim drzewie mówił na ostatniej sesji zamojskiej Rady Miejskiej Andrzej Wnuk, prezydent Zamościa. Był to jeden z wątków w toczącej się dyskusji na temat ochrony miejskiej przyrody.

- Przed mostkiem w parku zobaczą państwo kikut drzewa z którego wyrastają nowe pędy. W taki sposób dba się o cenne drzewa w parku – tłumaczył radnym i zebranym na sali gościom prezydent Zamościa. - Gdy jest szansa, że drzewo się zregeneruje, naprawdę nie wycina się go w pień.

Argumentów władzom nie brakuje. Jak tłumaczą zamojscy urzędnicy, drzewo należało „przyciąć” bo było w znacznej części spróchniałe. Mogło zagrażać bezpieczeństwu przechodniów. Nie zawsze jednak taka interwencja przynosi odpowiednie rezultaty.
W Parku Miejskim, przy jednej z alejek, można zobaczyć inny kikut dużego drzewa. Jak opowiada nasza Czytelniczka, ono także zostało przycięte, ale nie wypuściło już zielonych pędów. Niektórzy mieszkańcy miasta zareagowali na to nietypowo, emocjonalnie. Od czasu do czasu ktoś zapala przy tym kikucie świeczkę lub znicz. W nocy wygląda to jakoś szczególnie posępnie, zaduszkowo.

- Trudno to wszystko pogodzić. Rozumiem zamojskich urzędników, ale drzew... także szkoda. I to bardzo – mówi jeden z mieszkańców miasta, którego spotkaliśmy wczoraj wieczorem na parkowej ławce.

Jesienny sojusznik Polaków. Dynia!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie