„Zjawisko” i „Miasteczko”. Miejsca gdzie ścierają się siły światła i ciemności

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
Przed kapliczką św. Romana
Przed kapliczką św. Romana Bogdan Nowak
Niewierne żony i pijani mężczyźni muszą unikać drogi prowadzącej z Rachodoszcz do Feliksówki w powiecie zamojskim. Tam podobno zalęgły się czarty: mniejsze i większe, które prześladują takie osoby. Przed ciemnymi mocami na szczęście chroni pobliska kapliczka św. Romana w Lipsku Polesiu.

To nie są żarty. W okolicy Rachodoszcz, Czarnowody, Feliksówki czy Szewni Dolnej czasami aż strach wyjść wieczorami z domów. Są tacy, którzy twierdzą, że okoliczne jary, chaszcze i bagniska upodobały sobie złe moce. Ludzi straszą też tajemnicze, nocne światełka. Najwięcej dziwnych, niewytłumaczalnych zjawisk wydarza się podobno obok tzw. przepaści, czyli w porośniętych krzakami jarach przy drodze z Rachodoszcz do Feliksówki.

Pieruny po krzakach

Słychać tam czasami podejrzane szmery i chichoty. Owe tajemnicze, szepczące i zwykle niewidoczne stwory, są podobno szczególnie zawzięte na pijanych mężczyzn i niewierne żony. Dlaczego? Po prostu, jak tłumaczą miejscowi, do takich osób – jako skażonych złem – diabły i ich pomagierzy mają znacznie lepszy dostęp. Jak opowiada jedna z okolicznych kobiet leśne piekleńce bywają naprawdę uciążliwe. I jest ich wiele.

- Te pieruny po krzakach siedzą i ganiają za ludźmi – mówiła jakiś czas temu jedna z okolicznych mieszkanek. - Każdy o tym wie. Ludzie tylko mało mówią, bo się boją.

Inni twierdzą, że w owych przepaściach wytwarza się dziwny prąd, rodzaj wiru czy przeciągu. Kto znajdzie się pod jego działaniem, temu odejmuje mowę. Długotrwałe działanie tej siły może prowadzić do pomieszania zmysłów. Niektórych ów prąd wciągnął zresztą do przepaści. Taka historia przydarzyła się wiele lat temu pewnemu parobkowi. Zniknął w jarze razem z wołami i całym zaprzęgiem. Wciągnęło go. Według miejscowej legendy pozostała po nim tylko czapka.

Widywano w tym miejscu także dziwne, ostre światełko, które „łypało” do zapóźnionych przechodniów, zwykle „grubo po zachodzie słońca”. Miejscowi opowiadali, że kiedyś to coś goniło kilku rolników aż do jednej z okolicznych stodół. A potem z wielką siłą „gruchnęło w belkę i łapę tam wypaliło”. Uznano, że to była czarcia sprawka.

Czartowskie psoty musiały spotkać się z niebiańską reakcją. Pewnej pasterce, która wraz ze stadem owiec zgubiła się w okolicach strasznych przepaści, ukazał się pewnego razu sam święty Roman, który pocieszył przerażoną dziewczynę. Dzięki jego mocy pasterka spokojnie wróciła do domu „i nawet hrabia, u którego służyła, się na nią nie gniewał”.

Kto wie do czego doszło...

Na pamiątkę interwencji świętego z pobliskiego zbocza Łysej Góry wytrysnęło w Lipsku Polesiu (ale jeszcze na gruntach wsi Feliksówka) źródełko. Pierwsze wzmianki o nim pochodzą z 1854 r. Woda z niego podobno łagodzi skórne schorzenia i stawowe boleści. Pomaga także osobom cierpiącym na różne schorzenia oczu. To miejsce nazywane jest „Zjawieniem” lub „Miasteczkiem”.

Nad źródełkiem postawiono drewnianą kaplicę pod wezwaniem św. Romana. Stało się to w 1906 r. Wiadomo, że ta pierwsza budowla miała niewielkie podcienie wsparte na słupach. Do tego miejsca przybywały pielgrzymki, odbywały się także procesje w sąsiedztwie kaplicy. Tak jest także obecnie. Co roku, w pierwszą niedzielę po 9 sierpnia odbywają się w tym zakątku Zamojszczyzny uroczystości odpustowe.

W lipcu 2017 r. stara kaplica św. Romana spłonęła. Straty materialne oszacowano wówczas na ok. 50 tys. zł. Dla okolicznych wiernych był to prawdziwy cios. Nie wiadomo jak doszło do pożaru. Prawdopodobnie ktoś zaprószył ogień. Niewykluczone, że był to efekt nieustannego zmagania się obok kaplicy św. Romana sił światła i ciemności.

- Nawet jeśli tę złą sferę reprezentował jakiś głupi czy nieostrożny człowiek, niczego to nie zmienia – mówi jedna ze starszych kobiet, którą spotkaliśmy obok kapliczki św. Romana. - Kto zresztą wie jak to było, do czego doszło… To miejsce znajduje się daleko od centrów ludzkiej działalności, nie prowadzi tutaj utwardzona droga, a jedynie leśne dukty. W takich zakątkach wszystko może się wydarzyć.

W tej nowej kapliczce zobaczymy obraz na którym przedstawiony jest św. Roman. Są też kwiaty, klęczniki, białe obrusy. Na stoliku, obok ołtarza leży natomiast zeszyt w którym wierni wpisują różne podziękowania i prośby. Jest ich wiele. Jak zauważyliśmy, ludzie proszą świętego głównie o zdrowie i życiowe powodzenie.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie