Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Mariusz Zielke dla „Kuriera”: Sprawa Jana K. to potężna afera pedofilska

Tomasz Nieśpiał
Tomasz Nieśpiał
pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne
- Wbijanie rytmu na miejscach intymnych, to nie jest przyjęta technika nauczania gry na jakimkolwiek instrumencie – mówi w rozmowie z „Kurierem” Mariusz Zielke, dziennikarz śledczy, autorem filmu „Bagno”, który zajmuje się tematyką pedofilii.

Jak trafił pan na trop sprawy Jana K.?
Wszystko zaczęło się w 2019 roku. Wtedy zgłosiła się do mnie jedna osoba, która opowiedziała o tym co ją spotkało. Niestety, już wtedy było wiadomo, że sprawa z punktu widzenia karnego jest przedawniona.
Kim była ta osoba?
Była to kobieta skrzywdzona przez Jana K. w latach 1998-1999. O szczegółach nie mogę mówić, ale sprawa była na tyle poważna, że zacząłem szukać innych informacji i prosić media, by pomogły mi ten temat zrealizować.
Sam nie dałby pan rady?
W tego typu sprawy trzeba włożyć dużo pracy, a ja zajmowałem się wtedy wieloma innymi przypadkami pedofili w całej Polsce. W dodatku Lublin nie jest moim miastem, więc potrzebowałem wsparcia. Ale go nie dostałem dlatego zdecydowałem, że będę realizował ten temat w momencie kiedy będę miał na to czas i środki.
Jak tłumaczono panu brak zainteresowania tematem?
Sprowadzało się to do jednego: skoro nie ma księdza, to nie ma tematu.
Najpierw jednak zajął się pan Krzysztofem S., o którym opowiada film „Bagno”. O tej sprawie też największe media w Polsce milczały.
Tak, ale sprawa Jana K. może się okazać jeszcze większą aferą.
Skąd ta pewność?
Po opublikowaniu filmu „Bagno” zgłosiły się do mnie kolejne osoby, które były ofiarami tego człowieka. Dlatego postanowiłem przypomnieć, że sprawę Jana K. największe media także chciały przemilczeć.
Sprawa była przedmiotem śledztwa lubelskiej prokuratury. Od czerwca 2022 r. toczy się proces Jana K., który został oskarżony o wykorzystanie seksualne 17 nieletnich, w tym 16 dziewczynek poniżej 15. roku życia. Proceder miał trwać kilkanaście lat.
Teraz to wiem, ale wcześniej tego nie wiedziałem. Ale to pokazuje, że ten człowiek mógł bezkarnie działać przez wiele lat. Pedofilia to nie jest coś, co się nagle objawia u sześćdziesięciokilkuletniego faceta. Nie wierzę w to, że skrzywdził tylko te osoby, które obejmuje akt oskarżenia. Moim zdaniem w tym przypadku możemy się spodziewać skali podobnej, jeśli nie większej niż sprawa Krzysztofa S., która zaczęła się od trzech ofiar a skończyła na 40. Sprawa Jana K. jest potężna.
Rozmawiałem z wiceprezesem Towarzystwa Muzycznego im. Henryka Wieniawskiego w Lublinie, który zna Jana K. od wielu lat. Powiedział mi, że specyfika nauki gry na instrumentach wymaga czasami kontaktu fizycznego z dzieckiem, czy to przez pokazanie odpowiedniego ułożenia rąk, czy poprzez wybijanie rytmu na ciele.
Słyszałem, że takie były właśnie tłumaczenia Jana K. Ale wybijanie rytmu na miejscach intymnych to nie jest przyjęta technika nauczania gry na jakimkolwiek instrumencie. Poza tym nie jest możliwe, żeby 17 dziewczynek umówiło się wspólnie, by zrelacjonować tę sprawę w podobny sposób.
Kontaktował się pan z Janem K.?
Nie. Bo ja nie zajmowałem się tym tematem dziennikarsko. Wpis na moim blogu dotyczył tego, że media nie zajmują się bardzo ważną sprawą. Sam też nie rozstrzygam o tym, czy Jan K. jest winny, czy nie. To był tekst o tym, że w Lublinie wybuchnie potężna afera pedofilska, a teraz czekam na to, co media z tym problemem zrobią.
No to cel chyba pan osiągnął.
Tak, czego dowodem jest pański telefon. I mam nadzieję, że teraz dziennikarze pójdą tym tropem, będą sprawdzać kolejne przypadki i pilnować jak ta sprawa będzie się rozwijała przed sądem.

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Mariusz Zielke dla „Kuriera”: Sprawa Jana K. to potężna afera pedofilska - Lubelskie Nasze Miasto

Wróć na zamosc.naszemiasto.pl Nasze Miasto