Zamojskie zoo: 30-latka kąpała się w motylarni i wyjadała jedzenie małpom

Joanna Nowicka
30-latka przyszła zamojskiego zoo, pływała się w motylarni i wyjadała jedzenie małpom
30-latka przyszła zamojskiego zoo, pływała się w motylarni i wyjadała jedzenie małpom JN
Kobieta najpierw kąpała się w oczku wodnym w motylarni zamojskiego zoo, później wyjadała jedzenie małpom z misek prosząc o mięso a na koniec zażądała noża i straszyła pracownicę zamojskiego zoo. Takie zachowanie 30-latki z Zamościa zakończyło się interwencją policji. Okazało się, że kobieta ma problemy psychiczne. Trafiła do szpitala w Radecznicy.

Do tych niecodziennych wydarzeń doszło w poniedziałek po 12:00 w zamojskim zoo. 30-letnia kobieta weszła na teren ogrodu i poszła do motylarni. Tutaj zdjęła buty i zaczęła pływać w oczku wodnym. Później było jeszcze gorzej:

- Gdy wszedłem do motylarni, kobiety już nie było. Zostały buty i zgnieciona puszka po piwie. Woda była wzburzona, rośliny poobrywane – relacjonuje Łukasz Sułowski, zastępca dyrektora zamojskiego zoo.

Sprawczyni zamieszania była na zapleczu małpiarni. Tutaj wyjadała jedzenie przygotowane w miskach dla małp. Tłumaczyła, że jest bardzo głodna i chciałaby też zjeść mięso. Okazało się też, że chwilę wcześniej była jeszcze na zapleczu, gdzie wypiła płyn do mycia podłóg. Żądała też, by przyniesiono jej nóż, bo chce sobie obciąć głowę.

Przestraszeni pracownicy zamojskiego zoo próbowali uspokoić kobietę. Jednocześnie natychmiast wezwali na miejsce policję. Mundurowi pojawili się bardzo szybko. Po nieudanych próbach rozmawiania z kobietą, 30-latka została zaprowadzona w kajdankach do radiowozu. Policjanci wezwali karetkę pogotowia.

- Dobrze, że nikomu nic się nie stało. Nie będziemy wnosić żadnych roszczeń w tej sprawie. Większość z powyrywanych roślin da się znów posadzić a z innych zrobimy szczepki – mówi Łukasz Sułowski.

Joanna Kopeć, rzecznik zamojskiej policji poinformowała nas, że zamościanka trafiła do szpitala psychiatrycznego w Radecznicy. Okazało się, że ma problemy natury psychicznej. O tym zresztą sama poinformowała wcześniej pracowników zoo: - Kobieta w chwili zdarzenia była trzeźwa – mówi Joanna Kopeć.

Czytaj też: Zamojskie zoo: Ptaki nie przeżyły upałów


Polub zamosc.naszemiasto.pl na Facebooku!
Prześlij nam swój artykuł lub swoje zdjęcia. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Najświeższe wiadomości z Twojego miasta prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie