Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Pokaz specjalny filmu "Znachor" w Krasnymstawie przyciągnął tłum widzów. Były owacje i łzy wzruszenia. Zobacz zdjęcia

OPRAC.:
Jolanta Masiewicz
Jolanta Masiewicz
Tłum widzów stawił się w czwartek  przed Kinem Morskie Oko w Krasnymstawie na długo przed rozpoczęciem seansu. fot.
Tłum widzów stawił się w czwartek przed Kinem Morskie Oko w Krasnymstawie na długo przed rozpoczęciem seansu. fot. AKPA
Niecodzienną okazję mieli miłośnicy kina w Krasnymstawie. W miniony czwartek w krasnostawskim kinie odbył się przedpremierowy pokaz specjalny trzeciej adaptacji „Znachora”, który emocjonuje zarówno wiernych fanów historii, jak i tych, którzy nie znają losów chirurga Rafała Wilczura/ Antoniego Kosiby.

Film trafi do szerokiej dystrybucji 27 września w serwisie Netflix. Jednak widzowie z sześciu polskich miast, mogą go zobaczyć podczas pokazów specjalnych. Jednym z wybranych miast w Polsce na mapie podróży „Znachora” w reżyserii Michała Gazdy, był Krasnystaw. Tłum widzów stawił się w czwartek przed Kinem Morskie Oko na długo przed rozpoczęciem seansu, wiedziony ciekawością i chęcią spotkania z twórcami.

Owacje na stojąco i łzy wzruszenia po projekcji filmu

- Kilkuminutowa owacja, łzy wzruszenia, rozpalone emocjami twarze, szczery uśmiech, są dowodem na to, że „Znachor” jest niczym dożylny wlew wiary, nadziei, miłości. Leczniczy opatrunek na dojmującą codzienność - podkreśla Izabella Lis z Netflixa.

Spotkanie z publicznością w krasnostawskim kinie

W spotkaniu z publicznością, prowadzonym przez Kingę Burzyńską, udział wzięli Artur Barciś, który po czterech dekadach ponownie znalazł się w obsadzie „Znachora”, tym razem w roli Józefa, lokaja Czyńskich oraz Maria Kowalska (Marysia Wilczurówna) i Anna Szymańczyk (Zośka) - silne postaci kobiece.

Jak zareagował Artur Barciś na propozycję wzięcia udziału w kolejnej adaptacji powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza?

- „Znachor” Jerzego Hoffmana jest ikoną, filmem kochanym przez publiczność, emitowanym we wszystkich stacjach telewizyjnych. W pierwszej chwili spytałem siebie – Po co mierzyć się z takim arcydziełem? Do czasu, kiedy nie przeczytałem scenariusza, który mnie porwał, uwiódł i zachwycił. A potem usłyszałem od swojej żony, rozkochanej w angielskich melodramatach – „Wiesz, ile razy ekranizowano „Dumę i uprzedzenie”? Pięć!” – zdradził aktor, który debiutował w filmie Hoffmana, a u Michała Gazdy zagrał Józefa, lokaja Czyńskich.

„Znachor” nie jest jedynie filmem o niezłomnym, szlachetnym człowieku, który patrzy sercem i niesie bezinteresowną pomoc, ale również opowieścią o ponadczasowych wartościach i silnych kobietach.

- Moi przyjaciele uznali, że nic nie grałam tylko byłam sobą. Zośka jest mi bardzo bliska, temperamentna, emocjonalna, ale również niezłomna i pełna wiary – powiedziała Anna Szymańczyk.

Maria Kowalska również odnalazła siebie w swojej ekranowej imienniczce.

- Marysia jest eteryczna, ale ma w sobie siłę. Już na etapie scenariusza czułam, że mocno ze sobą rezonujemy – przyznała debiutująca na dużym ekranie Maria Kowalska.

„Znachor” to również opowieść o różnych odcieniach miłości - tej pierwszej, młodzieńczej, rozrywającej trzewia i tej dojrzałej, zbudowanej na szacunku, czułości i zrozumieniu. Bez zbędnych słów i tanich gestów. Warto wspomnieć, że Michał Gazda z dużą uważnością i czułością podszedł do scen miłosnych. Bez pruderii tamtych czasów, ale z szacunkiem do bohaterów i ich emocji.

- Zośka i Antoni są dojrzałymi, dorosłymi ludźmi. Ona jest wdową, on nie wie, kim jest, ale widać, że również niesie jakiś ciężar. Uznaliśmy wspólnie z reżyserem, że chcemy pokazać ich w intymnej, miłosnej sytuacji, będącej wyrazem największej wdzięczności, dobroci i wrażliwości. Antoni nie tylko jest tym, który ratuje świat, ale również mężczyzną, który ma swoje potrzeby. W naszym filmie nigdy nie pada między nimi „kocham cię”, ale ta uważność, niezłomna wiara w Antoniego, są niczym innym, jak wyznaniem szczerego uczucia - przyznała Anna Szymańczyk.

- Marysia wykonuje pierwszy gest, a scena miłosna między nią a Ignacym jest przypieczętowaniem ich związku i deklaracją ich odwzajemnionego, silnego uczucia - dodała Maria Kowalska.

W najnowszej adaptacji, Michał Gazda, czułą kreską maluje relację ojca i córki, którzy nie wiedzą o swoim istnieniu

Przypomnijmy, że piętnaście lat wcześniej szanowany chirurg Rafał Wilczur traci wszystko. Rodzinę i pamięć. Skazany na tułaczkę, wielokrotnie skazany zza włóczęgostwo, zatrzymuje się we młynie i bezinteresownie zaczyna leczyć ludzi. Lichota nie gra. On jest! Silny, spokojny, odarty z pychy, pełen pokory i dobra. Trudno nie kibicować rodzącej się miłości pomiędzy hrabią Leszkiem Czyńskim (Ignacy Liss) a Marysią Wilczurówną (Maria Kowalska). Na przekor społecznym konwenansom, na przekór całemu światu. Wśród aktorskich perełek na uwagę zasługuje dr. Jerzy Dobraniecki grany przez Mirosława Haniszewskiego, Krzysztof Dracz jako żydowski karczmarz, czy wreszcie Ewa Szykulska przepędzająca złe uroki.

Kolejnym punktem na mapie pokazów filmowych są Wałbrzych (Kino Apollo), Kalisz (Kino Centrum), Lidzbark Warmiński (Kino Ignacy) i Stargard (Stargardzkie Centrum Kultury). Premiera „Znachora” już 27 września w serwisie Netflix.
Zobacz w naszej galerii zdjęcia z pokazu specjalnego "Znachora" w Krasnymstawie.

od 12 lat
Wideo

Płomień Solidarności z Ukrainą

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na zamosc.naszemiasto.pl Nasze Miasto