Gorce. Ten mężczyzna to grzybowy król. W swoim życiu zebrał ich już zapewne... kilka ton

Tomasz Mateusiak
Tomasz Mateusiak
Archiwum Janusza Denenfelda - facebook
Udostępnij:
Na Podhalu dziś pada deszcz, a jutro wyjdzie słońce. Dla grzybiarzy oznacza to, że w okolicznych lasach można spodziewać się prawdziwego wysypu prawdziwków, kozaków czy maślaków. Mamy jednak i złą nowinę... Jest niemal pewne, że gdy te już wyrosną, to padną łupem... Janusza Denenfelda. Ten mieszkaniec Nowego Targu to prawdziwy "Grzybowy Terminator". Mężczyzna od lat zbiera grzyby tonami, a następnie chwali się zdobyczami na swoim facebooku.

Pan Janusz, którego przyjaciele nazywają "Dętka" to prywatnie nauczyciel wychowania fizycznego w jednej z nowotarskich szkół. Oprócz zaszczepiania w dzieciach ducha sportu ma jeszcze dwie wielkie miłości. To łowienie ryb (może się pochwalić naprawdę dużymi okazami) oraz... chodzenie na grzyby.

Każdy, kto choć raz natrafił na facebookowe konto pana Janusza wie, że mężczyzna w tym drugim fachu jest prawdziwym mistrzem. Gdy Denenfeld wychodzi do lasu, jest niemal pewne, że wróci do domu... z minimum kilkunastoma kilogramami grzybów. Dzieje się tak nawet kilkanaście razy każdego roku, bo pan Janusz swoje grzybowe zdobycze pokazuje w mediach społecznościowych już od sześciu lat. Mężczyzna idzie nie tylko na ilość, ale i na jakość grzybów. Już wiele razy znalazł w lesie prawdziwki, których kapelusze były większe od jego głowy.

Gdzie dokładnie znajduje grzyby? To pilnie strzeżona tajemnica. Wiadomo, że są to gorczańskie lasy pod Turbaczem, ale dokładnej lokalizacji pan Janusz nie zdradza.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Materiał oryginalny: Gorce. Ten mężczyzna to grzybowy król. W swoim życiu zebrał ich już zapewne... kilka ton - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie