MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Gmina Stary Zamość. Karta zgonu in blanco: "Chodzi mi tylko o to, aby podobne sytuacje nie miały miejsca"

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
Matka pani Czesławy zmarła w połowie września. Stało się to w jej domu, w podzamojskich Udryczach. W chwili śmierci kobieta miała 78 lat. Dla rodziny był to ogromny cios
Matka pani Czesławy zmarła w połowie września. Stało się to w jej domu, w podzamojskich Udryczach. W chwili śmierci kobieta miała 78 lat. Dla rodziny był to ogromny cios Bogdan Nowak
- Taka sytuacja jest niedopuszczalna. Moja mama leczyła się w ośrodku zdrowia w gminie Stary Zamość blisko 40 lat. Gdy zmarła, nie została potraktowana odpowiednio, zgodnie z procedurami – żali się pani Czesława z okolic Zamościa (nazwisko do wiadomości redakcji). - Miejscowi lekarze nie pojechali do niej, aby stwierdzić zgon, a odpowiedni dokument został wystawiony przez jedną z lekarek zaocznie. Tak nie powinno być.

O tej sprawie jako pierwszy napisał Tygodnik Zamojski. Jednak pani Czesława o swoich wątpliwościach opowiedziała nie tylko dziennikarzom. Skarga w tej sprawie została wysłana do lubelskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, a następnie trafiła do Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Lubelskiej Izby Lekarskiej. Opisano w niej chronologię wydarzeń.

Nie wszystko jest w porządku

Matka pani Czesławy zmarła w połowie września. Stało się to w jej domu, w podzamojskich Udryczach. W chwili śmierci kobieta miała 78 lat. Dla rodziny był to ogromny cios.

- Mama ostatnio chorowała, miała też wszczepiony rozrusznik serca. Zmarła we śnie – wspomina pani Czesława. - Gdy to się stało, zadzwoniłam do miejscowej przychodni (chodzi o NZOZ w Wierzbie gm. Stary Zamość – przyp. red,), gdzie mama się leczyła. Lekarki nie zastałam. Zadzwoniłam zatem na jej telefon komórkowy. Usłyszałam wówczas, że jest bardzo zajęta i nie może do mojej matki przyjechać. Jednocześnie powiedziała mi, że w przychodni zostawiła kartę zgonu, która jest podpisana in blanco.

Pani Czesława wspomina, że do przychodni pojechała z bratem. Otrzymała wówczas kartę zgonu, którą – jak zapewnia - pielęgniarka wypełniła dopiero w ich obecności.

- Na początku nie dotarło do mnie, że coś w tej sprawie jest nie w porządku. Byłam w szoku po śmierci mamy – wspomina pani Czesława. - Zmieniło się to trochę później. Bo przecież lekarka nie przyjechała do zmarłej mamy, nie stwierdziła też jaka mogła być przyczyna śmierci. Nie tylko o to mam żal. W przychodni pracują przecież dwie lekarki. One w takich przypadkach powinny jednak odpowiednio reagować, dzielić się obowiązkami.

Pani Czesława (na stałe mieszka w Warszawie) zdecydowałam się złożyć skargę do NFZ. Jednak ta instytucja przekierowała ją do Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Lekarskiej przy Lubelskiej Izbie Lekarskiej. - Nie podważam w ten sposób zawodowych kompetencji lekarzy. Warto to podkreślić – mówi pani Czesława. - Chodzi mi tylko o to, aby podobne sytuacje nie miały już miejsca.

Pracuję niemal całą dobę

Według przepisów kartę zgonu zmarłego człowieka powinien wypełnić lekarz, który leczył go w ostatniej chorobie. Jeśli z jakichś względów nie jest to możliwe, może to zrobić osoba powołana przez miejscowego starostę. Na pewno nie rodzina zmarłego. Co na to wszystko Zofia R., lekarka z NZOZ w Wierzbie?

- Od ponad 40 lat jestem lekarzem. Pracuję niemal całą dobę i daję z siebie pacjentom tyle, ile się da. Udostępniam im nawet mój prywatny numer telefonu. Tak było podczas pandemii, tak jest także teraz – przekonuje Zofia R. - Wcześniej nie zdarzyła mi się taka sytuacja. Co ją spowodowało? Podczas ostatniego badania widziałam jak niedobry był stan zdrowia pani, która zmarła. Ponadto, podczas wizyt mama pani Czesławy wspominała, że jej córka jest lekarką (w rzeczywistości wykonuje inny zawód – przyp. red.), więc uważałam, że była ona po prostu w stanie stwierdzić zgon. Tym wszystkim się zasugerowałam…. Jest mi żal, że doszło do takiej sytuacji.

Czy skarga pani Czesławy jest już badana? - W tej chwili nie mogę panu jeszcze odpowiedzieć na to pytanie. Proszę dzwonić do mnie w tej sprawie w czwartek – usłyszeliśmy od Jacka Niezabitowskiego, okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej Lubelskiej Izby Lekarskiej.

od 7 lat
Wideo

Dr hab. n. med. Jakub Żołnierek - Debata, nowotwory męskie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na zamosc.naszemiasto.pl Nasze Miasto