Studenci z Wydziału Politologii UMCS mają spory problem z uzyskaniem wpisu z przedmiotu polityka gospodarcza. Ich zdaniem, profesor prowadzący zajęcia stawia zbyt wysokie wymagania.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
- Jesteśmy studentami zaocznymi, płacimy, by się uczyć. To przesada, by aż tyle od nas wymagać - uważa Marek, student politologii. I zaraz dodaje: - Ponadto jesteśmy już na ostatnim roku, piszemy pracę licencjacką. Znaczy pisaliśmy ją do czasu kolejnych poprawek z polityki gospodarczej. Teraz nie wiemy co robić, bo każde kolejne podejście do egzaminu to totalna porażka - załamuje ręce.

Jego kolega Jarek dorzuca: - Nie jesteśmy w stanie się tego wszystkiego nauczyć. Jeżeli nawet trafimy w pytania, to wynik egzaminu i tak jest negatywny - przekonuje.

Profesor Stefan Stępień jest dobrze znany w środowisku studenckim. Niemal każdy rocznik, który miał z nim zajęcia zapamiętał go jako surowego egzaminatora. Przy pierwszym podejściu przedmiot zalicza mniej niż połowa żaków. Z tego powodu wielu studentów woli od razu przełożyć egzamin na sesję letnią.

- Studenci już w październiku zgłaszali władzom wydziału ten problem. Jednym z zarzutów wobec profesora było to, że zagadnienia na egzamin były dość ogólne, a same pytania okazywały się bardzo szczegółowe. Odbyło się też spotkanie, w którym udział brały wszystkie zainteresowane strony z dziekanem włącznie - informuje Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzeczniczka UMCS.

Podczas tego spotkania profesor miał zapowiedzieć, że stanie się "przychylniejszy" studentom.

Jeśli tego typu mediacje nie przyniosą zamierzonych efektów, to dziekan wydziału ma prawo zmienić egzaminatora z danego przedmiotu. Nie wiadomo jednak, czy takie działania zostaną podjęte w opisywanym przypadku.

- Do środy studenci mogli składać indeksy w dziekanacie. Dopiero za kilka dni będziemy mogli poznać rzeczywistą skalę zjawiska, tzn. będziemy wiedzieli, ile osób nie zdało polityki gospodarczej - dodaje rzeczniczka.

Poprosiliśmy też samego profesora o ustosunkowanie się do zarzutów. - Skala zjawiska, na które skarżą się studenci, jest w sumie marginalna. Z całego roku może z pięć osób znajduje się w takiej sytuacji, że grozi im egzamin komisyjny - uważa prof. Stefan Stępień. Jego zdaniem, kilkakrotne powtarzanie egzaminu to nic złego. - Tzw. oblewanie studentów nie jest moim celem. Mam po prostu określone minimum, którego wymagam od wszystkich i poniżej którego nie mogę zejść - wyjaśnia prof. Stępień.

Jednocześnie potwierdza, że polityka gospodarcza nie jest łatwym przedmiotem. - Mimo to studenci w małym stopniu korzystają z podręczników i proponowanych przeze mnie materiałów. Wolą bazować na opracowaniach z internetu, które często zawierają sporo błędów. Zawsze też są trzy terminy poprawkowe, a więc trzy szanse na douczenie się i uzyskanie pozytywnego wyniku. Jeśli to się im nie uda, to normalne, że pozostaje egzamin komisyjny albo powtarzanie roku - argumentuje.

Takie tłumaczenia nie przekonują jednak studentów. - Funduje się nam dodatkowy stres w ostatnim semestrze nauki i brak gwarancji zaliczenia. Tak nie powinno być - podsumowuje Karolina, która też nie może uzyskać wpisu z polityki gospodarczej.

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!