(© foto użyczone przez Annę Gimlewicz)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Andzia to tak naprawdę Anna Gimlewicz: 30-latka, która walczy z rakiem żołądka. Anna choruje od stycznia 2010 roku a od września opisuje swoje zmagania z chorobą na blogu ”Andzia i jej nieborak”. Za ten internetowy pamiętnik pochodząca z Miączyna autorka dostała 17 lutego dwie nagrody na gali finałowej Blog Roku.

Impreza odbyła się w Teatrze Capitol w Warszawie. Niekwestionowanym zwycięzcą został Mateusz Biskup, który otrzymał trzy nagrody za blog "Zapiski z Granitowego Miasta". Anna Gimlewicz otrzymała dwa wyróżnienia: od dziennikarki Anny Maruszeczko w kategorii „Ja i moje życie” oraz Wyróżnienie Główne od całej Kapituły konkursu. Blogerka na gali dziękowała mężowi - za wsparcie i swojemu lekarzowi z Gdańska – za uratowanie jej życia.

Anna Gimlewicz pochodzi z Miączyna, ma 30 lat, kochającego męża i… nieboraka. I choć cieszy się z nagrody, przyznaje też, że lepiej by było, gdyby to wszystko się nie istniało: nie byłoby raka, bloga i nagrody.

Anna zachorowała w styczniu 2010 roku. Stwierdzono u niej raka żołądka. Później było coraz gorzej, bo pojawiły się przerzuty:
- W styczniu tegoż roku w moim żołądku lekarze odkryli zimującego raka. I mimo, że ta zima już dawno się skończyła i żołądka też już nie ma, on postanowił zadomowić się na dłużej. I tak zwalczamy się nawzajem ja z moim rakiem nieborakiem. Udało mu się ostatnio zająć nowe tereny w moim brzuszku, ale nie tracę nadziei, że pewnego pięknego dnia pokażę mu gdzie raki zimują – tak pisze o samej sobie i o nowotworze Anna Gimlewicz.

Ten wpis pojawił się we wrześniu. Wtedy powstał blog. W momencie w którym choroba atakowała naprawdę bezlitośnie:
- Zaczęłam pisać zaraz po tym, kiedy lekarze powiedzieli, że została mi już tylko opieka paliatywna. Z drugiej strony pojawiła się nadzieja w postaci wyjazdu na specjalistyczne leczenie w Gdańsku. Wtedy też udzieliłam swojego pierwszego wywiadu w radiu i zrozumiałam, że mówienie o chorobie może komuś pomóc, być wsparciem dla wielu ludzi. Myślałam, też o tym, że w razie czego mój mąż będzie miał po mnie pamiątkę – opowiada Anna Gimlewicz. Na pytanie czy pisanie jej pomaga, odpowiada po chwili namysłu: - Tak, jest to pewna forma terapii. Gdy patrzę na chorobę z boku, wtedy ona mnie już tak nie przeraża.

Anna potrafi dostrzec dobre strony tego, że jest chora. I potrafi o nich opowiadać jak nikt inny. We wrześniu, jednej z pierwszych notatek napisała:
- Mimo, że to straszna choroba i nikomu, naprawdę nikomu, nawet najgorszemu wrogowi jej nie życzę, to jednak pomogła mi zrozumieć wiele rzeczy. Pewnie gdyby nie ten znak STOP jaki dostałam na początku tego roku, żyła bym sobie tak jak do tej pory. Raz może lepiej, raz gorzej, ale w ciągłym biegu. Pewnie wiele czasu i energii traciłabym na rzeczy i sprawy, które jak się głębiej zastanowić nie mają większego znaczenia. A tak, doceniam każdą chwilę, każdy dzień. Codziennie wieczorem dziękuję Bogu za ten dzień, który się skończył i proszę o kolejny. Doceniam każdą chwilę spędzoną z moim mężem, to że go mam, że mogę się wtulić w jego ramiona i poczuć bezpiecznie, to że możemy trzymać się za ręce – czytamy.

Konkurs „Blog roku” organizowany jest od roku 2005 przez portal Onet.pl pod patronatem serwisu blog.pl. W skład kapituły konkursu wchodzą m.in.: Anna Maruszenko, Jolanta Kwaśniewska, Jerzy Stuhr, Monika Olejnik, Maria Czubaszek-Karolak czy Katarzyna Grochola.

Czytaj także

    Komentarze (4)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Joanna Nowicka

    nie wiem comoge dodac dzielna dziewczyno...wierze, ze bedzie dobrze,bo wiem komu zaufalas.O Bogu
    mowimy tylko w klopotach i po cichu,A On ciagle czeka.Powodzenia-bedzie dobrze,bedziecie jeszcze dlugie lata trzymac sie za rece.

    Janusz (gość)

    Czytałem tego bloga kilka razy. Nagroda w pełni zasłużona. Brawo Pani Aniu i zdrowia życzę!